Pasieka Wigor - Historia miodem płynąca.

Mapa pokazująca położenie Pasieki Wigor.

Wprowadzenie - Pasieka Wigor

Na północ od Olsztyna, około 100km od centrum miasta, na Równinie Warmińskiej w dolinie rzeki Pasłęki, leży malownicza miejscowość Braniewo. Na jego obrzeżach mieści się nasze gospodarstwo Pasieczne „WIGOR, które jest pasieką wędrowną, poruszającą się po całym powiecie braniewskim i nie tylko. Stąd też kilka zdań o powiecie.  

Braniewo – miasto położone siedem kilometrów od Zalewu Wiślanego. Powiat znajduję się w tzw. Okołobałtyckim zielonym pierścieniu, który jest ważnym składnikiem ogólnoeuropejskiego systemu powiązań przyrodniczych nadbałtyckiej strefy pojeziernej. Ponadto teren powiatu wchodzi w obręb Obszaru Funkcjonalnego Zielone Płuca Polski, który jest ukierunkowany na proekologiczny rozwój oraz utrzymanie zrównoważonych Struktur przestrzennych.

Mapa powiatu.

Historię naszego gospodarstwa Pasiecznego przedstawię w 2 etapach: - co było?, - co jest?

                             

 I – co było? Pasieka Wigor

                                                                                                                                                                                      Podkarmianie pszczół w pasiece.    

Podkarmianie pszczoły miodnej w pasiece.

 

Korzenie naszej pasieki sięgają terenów Wileńszczyzny i lat 20- tych ubiegłego stulecia. Dziadek – Piotr Poznański wykonał własnoręcznie cztery ule – kłody, w których pszczoły prowadziły dziką zabudowę – snazy i z nich właśnie pozyskiwał miód. W miarę nabywania doświadczenia pasieka dziadka powiększała się stopniowo i na początku lat 50- tych liczyła 10 kłód i 40 uli ramowych. Nadmienić należy iż babcia – Weronika Poznańska, była pomocna przy pracach w pasiece. Dziadkowie dochowali się dziewięciorga dzieci z których pięcioro pokochało pszczoły i po założeniu własnych rodzin założyli również pasieki pszczele.

Następnym pokoleniem, które kontynuowało naszą tradycję byli moi rodzice tj. mama Jadwiga Poznańska, która wraz ze swoją rodziną w wyniku zawieruchy wojennej przeprowadzili się do miejscowości Rogity, oraz ojciec Franciszek Wawryszczuk, który pochodził z terenów Lubelszczyzny a tu właśnie pełnił służbę wojskową na granicznej straży. Po zakończeniu działań wojennych otrzymał przydział na gospodarstwo rolne jako osadnik wojskowy i przeprowadził się ze swoją rodziną. W 1953 roku zawarli związek małżeński. Swoja przygodę z ulami rozpoczęli od 4 uli winiesionych w posagu przez mamę. Rodzice byli typowymi rolnikami, a ponadto zaczęli rozbudowywać pasiekę. Zdobyta wiedza na kursach i szkoleniach, samokształcenie plus duży wkład pracy i zamiłowanie pozwoliły na rozwój pasieki, która na początku lat 70 – tych liczyła 150 rodzin.Przyszła taka chwila, u której gospodarstwo rolne przeszło na drugi plan. Wszelkie prace rolne zostały dostosowane do kalendarza prac pasiecznych.                                                                                                                                                                                                  

                                 

                                     Rodzice podczas prac w pasiece. 

Rodzice podczas przeglądu pasieki pszczelej.

Przegląd ramek w pasiece pszczelej.Oczywistym jest iż dzieci, tzn. ja – Bogusław i brat Jan pomagaliśmy rodzicom w pasiece. Dwójka rodzeństwa tj. siostra i kolejny brat nie wykazywali zbytniego zamiłowania do pszczół i tak już zostało. W wieku ok. 14 lat uczestniczyłem w wycieczce, której trasa prowadziła między innymi przez Pszczelą Wolę k. Lublina gdzie mieści się Technikum Pszczerskie. Pobyt w tej szkole spowodował iż postanowiłem, że dalsze nauki po zakończeniu szkoły podstawowej będę kontynuował tam właśnie. Niestety za przyczyną rodziców nie dostałem się do tej szkoły – zbyt duża odległość (520km). Zamiłowanie do pszczół jednak pozostało. Na początku lat 80 – tych pasieka rodziców liczyła 200 rodzin. W roku 1983 pasieka osiągnęła rekordowe zbiory, wydajność z jednej rodziny z całego sezonu przekroczyła 60 kg miodu i wtedy to właśnie dochodzi do rodzinnej tragedii – umiera główny pszczelarz – mój ojciec Franciszek. Ludowe porzekadła mówią, że kiedy umiera pszczelarz, umierają i jego pszczoły. Byłby to kolejny cios, są przecież następcy. Dlatego co by do tego nie doszło każda rodzina pszczela została powiadomiona po przez puknięcie w ul, o fakcie iż „pan ich umarł”. Ponadto pasieka została otoczona troskliwą opieką, która umożliwiła dalszy rozwój bez strat.

 

 

 

                                    

 

 

                                           II – Co jest? Pasieka Wigor

Nadeszła chwila kiedy i ja założyłem własną rodzinę. Nauczony przykładem rodziców postanowiłem rozpocząć własną przygodę z pszczołami i po śmierci ojca przejąłem 50 rodzin pszczelich. I tak się zaczęło, praca, pszczoły, dom, dzieci, pszczoły, pszczoły, pszczoły…                                   

                                                                                                                                                                                                                                     Wywóz pszczół z pasieki.

Przewóz uli do miejsca gdzie pszczoły będą zbierać miód.

Poza pracą zawodową zajmowaliśmy się wraz z żoną Ireną prowadzeniem pasieki, która w chwili obecnej liczy 200 rodzin. Dużo czasu poświęcałem na dokształcanie się, uczestniczyłem w wielu szkoleniach oraz kursach w wyniku, których zdobyłem dyplom „mistrza pszczelarza”. W skład naszej rodziny oprócz małżonki wchodzą trzej synowie: Tomasz, Piotr i Jacek. W nich właśnie widzę godnych następców rodzinnych tradycji. Marzenia o nauce w technikum pszczelarskim urzeczywistnił sam Tomasz, który jest absolwentem tej szkoły, ponadto jest mgr Ekonomiki przedsiębiorstwa. Synowa Agnieszka jest również absolwentką technikum pszczelarskiego oraz mgr inż. Ogrodnik. Szlify pszczelarskie zdobywali również na praktykach zagranicznych. Agnieszka praktykowała dwukrotnie w pasiekach zawodowych położonych w Luxemburgu a syn Tomasz w pasiece zawodowej Klausa Biwerung w Niemczech. Wiedza teoretyczna i praktyczna zdobyta przez syna i synową w ławach szkolnych podparta praktyką zdobytą w nowoczesnych pasiekach zawodowych poza granicami kraju, skłoniła nas do podjęcia decyzji o budowie pracowni pasiecznej z zapleczem socjalno- magazynowym. Nad realizacją podjętej decyzji czuwał drugi syn Piotr z wykształcenia tech- budownictwa i inż. Ochrony środowiska. Nad całością czuwałem oczywiście ja senior Bogusław – mistrz pszczelarz.

Podjęta decyzja o budowie pracowni pasiecznej o powierzchni ok. 170 m kw była jak najbardziej słuszna. Utrzymywanie właściwych warunków sanitarno- higienicznych umożliwi nam pozyskiwanie produktów o najwyższej jakości. Zaplecze socjalne oraz higieniczne pozwoli nam utrzymać higienę oraz czystość sprzętu i pomieszczeń na właściwym poziomie. Prawidłowe warunki magazynowania i przechowywania produktów jakim jest między innymi miód, pozwolą nam zachować ich wysoką jakość przez długo okres czasu. Jak wiemy miód pszczeli jest produktem o długotrwałej przydatności do spożycia. Ponadto nasze gosp. Pasieczne będzie mogło dynamicznie zwiększać ilość posiadanych rodzin. Warunki rolno – środowiskowe w jakich zlokalizowane jest nasze gospodarstwo pasieczne tj. brak jakiegokolwiek przemysłu, brak dróg szybkiego ruchu, brak dużych aglomeracji, duże obszary leśne, duże powierzchnie upraw roślin jednorocznych np. rzepak, gorczyca, bobik, pozwolą nam pozyskiwać miody nie skażone o bardzo wysokim stopniu czystości. Powstała pracownia jest pracownią – bazą, do której będą zwożone korpusy z plastrami celem ich odwirowania. Warunki w jakich obecnie pracujemy uległy diametralnej zmianie, są wręcz komfortowe  i dlatego mamy już kolejnego kandydata na pszczelarza jakim jest wnuczek Kubuś.

 

Ule w pasiece podczas zimy.  Młody człowiek kochający miód.  Pasieka Wigor - Miód, pyłek, propolis.

                   Pasieka podczas zimy.                                               Młody człowiek kochający miód.                         Pracownia pszczelarska Pasieki Wigor w Rogitach.